to była wczesna jesień
a może była późna
jesiennych deszczowych dni
i tak przecież nikt nie rozróżnia ..
Dzisiaj jeden z moich ulubionych dni w roku: 7 października. Dlaczego ? To dosyć dziwna sytuacja, ale tak już jest i koniec. Zdaję sobie sprawę, że to trochę chore obchodzić rocznicę jakiejś imprezy i pamiętać wszystko co do daty, ale taka już jestem. Otóż 2 lata temu dokładnie 7 października w pewien deszczowy piątek moja ówczesna najlepsza przyjaciółka wyprawiała swoje imieniny. To było drugie nasze spotkanie w tamtym gronie. Nie przypuszczałyśmy, że ten dzień zapisze nam się w pamięci na zawsze, ale tak też się stało. Może dlatego, że to było jedno z niewielu spotkań z tamtą "ekipą". Wszystko tego dnia układało się w jak najlepszym scenariuszu. Już w szkole planowaliśmy wszystkie szczegóły, jak co ma przebiegać. Po lekcjach biegiem leciałam kupić prezent, po drodze zbierając ludzi, którzy by się ze mną złożyli (do dzisiaj nie odzyskałam kasy za prezent, który i tak okazał się za mały). Spotkaliśmy się wszyscy, śpiewaliśmy głośno najpierw sto lat, a potem mnóstwo innych piosenek i podążaliśmy ku naszej miejscówce. Dalej, na miejscu był już tylko spontan.. I właśnie tego, co działo się tamtego popołudnia (wieczoru) nie zapomnę chyba nigdy. Tych wszystkich tekstów, dzikich densów, tej całej atmosfery, która nam towarzyszyła. Nie ma chyba nawet jednego razu żebym przechodząc trasą naszej wędrówki nie wspomniała chociaż przez sekundę tamtego dnia. Kiedyś miałam ogromny żal do tamtych chłopaków, że nasza znajomość tak krótko trwała, że byli z nami tylko wtedy kiedy my coś organizowałyśmy i mogli z tego korzystać. Jeszcze rok temu dusiłam gdzieś w sobie ten żal, ale dzisiaj cieszę się, że mam takie wspomnienia, że mogłam przeżyć coś takiego.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym dzisiaj nie zrobiła sobie samotnego spaceru w tamte rejony. Nawet założyłam tą samą bluze. Od razu po korkach z matematyki załączyłam słuchawki i udałam się w tamtym kierunku. Po drodze spotkałam chłopaków ze starej klasy. Bardzo lubię spędzać z nimi czas, ale dzisiejsze popołudnie chciałam spędzić w samotności. Musiałam więc w jakiś delikatny sposób się ich pozbyć i w sumie mi się to udało. Trochę nadrobiłam drogi, ale cóż. 6 utworów na specjalnej na dzisiaj playliście i w drogę. I wiecie co? Mimo, że od tamtego dnia moje życie zmieniło się o 360 stopni to idąc tą drogą miałam urywki z tego dnia przed oczami, zupełnie jakby to było wczoraj, jakby te 2 lata wcale nie minęły. Booooże mogłabym się rozpisywać na ten temat jeszcze długo, ale w sumie dla ludzi, którzy nie wiedzą o co cho to pewnie jest mega dziwne co piszę. Poza tym jutro czeka mnie sprawdzian z WOKu ..
trzymajcie się ! ;)
Cudny blog ;* Ładnie go prowadzisz :D
OdpowiedzUsuńagrestaco6.blogspot.com
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTeż mam wiele takich wspomnień, które na zawsze pozostaną w moim sercu i lubię wracać do nich wspomnieniami. Może jednak wyszło Ci najlepsze, ta rozłąka z tamtą ekipą. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ;)
OdpowiedzUsuń